Zespół agentów6 min czytania
Zbudowałem cyfrową kopię własnych decyzji i pytam ją, co bym zrobił
30 sierpnia 2026 kazałem zbudować model własnego osądu: Niedźwiedzia. Powstał z moich maili, rozmów, zapisów pracy i kart decyzji. Zanim wybiorę, pytam go, co zrobiłby Tomek — i czasem odpowiadam mu, że tym razem nie.
Skąd wziął się Niedźwiedź
Nie chciałem asystenta, tylko modelu własnego osądu
30 sierpnia 2026 zleciłem zespołowi rzecz, która brzmi dziwnie nawet dla mnie: żeby zbudował moją cyfrową kopię. Nie awatara i nie opowieści o mnie. Model tego, jak decyduję — wyprowadzony z decyzji, które naprawdę podjąłem.
Nazywa się Niedźwiedź, od mojego nazwiska. Nazwa jest praktyczna: gdy w firmie pada „Tomek zdecydował”, musi być jasne, który z nas. To nie jest kolejny agent w zespole — agenci mają swoje etapy i odpowiedzialności, on ma tylko mój osąd.
Uczy się z tego, co i tak po sobie zostawiam: z 1805 moich wysłanych maili od stycznia do końca sierpnia 2026, z kart decyzji, na których klikam i dopisuję „bo…”, z zapisów mojej pracy i z rozmów z klientami. Nagrania dołożę później.
Trzeba więc powołać nadrzędny stan, jakim będę ja przeniesiony na cyfrowy świat. Nazwij to odpowiednio. Ja, zlecenie z 30 sierpnia 2026
Bank przypadków, nie esej o mnie
Na 2 września 2026 bank ma 2757 przypadków. Jeden przypadek to sytuacja, propozycja, mój wybór, moje własne słowa i data.
Reguły powstają dopiero z przypadków — i przypadek zawsze wygrywa z regułą. Odwrotna kolejność dałaby ładny opis kogoś, kto nie istnieje.
Jak brzmi jego odpowiedź
Cztery bloki, w tym jeden na uczciwe „nie wiem”
Pytany, odpowiada zawsze w tym samym układzie. Cztery bloki, żaden do pominięcia:
- Niedźwiedź — co bym zrobił. Jedna opcja, bez wymijania.
- Dlaczego — reguła, która za tym stoi.
- Dowody — moje własne zdania z datami, nie parafrazy.
- Nie wiem — czego w tej konkretnej sprawie o mnie nie wie.
Ja jako człowiek będę chciał skupić się za 2 lata na życiu a moja cyfrowa wersja na zarabianiu i budowaniu produktów cyfrowych. Ja, zlecenie z 30 sierpnia 2026
Dlaczego czwarty blok jest najważniejszy
Model, który zawsze ma zdanie, jest bezużyteczny, bo nie da się go sprawdzić. Dlatego luki są spisane osobno, jawną listą: kryteria zabicia projektu, wydatek, który akceptuję bez pytania, priorytet między liniami na jeden tydzień.
Pozycja schodzi z tej listy dopiero wtedy, gdy stoją za nią dwie prawdziwe, datowane decyzje. Nie wtedy, gdy ktoś ładnie zgadnie.
Kiedy się nie zgadzam
Pierwszą serię pytań przegrał i właśnie dlatego był coś wart
30 sierpnia 2026 dostałem pytanie testowe: agent przynosi niezlecony pomysł na nowy biznes i radzi zbudować stronę oraz zmierzyć zainteresowanie. Niedźwiedź przewidział, że każę najpierw porozmawiać z pięcioma ludźmi. Wybrałem co innego.
Chybienie było cenniejsze od trafienia. Pokazało, że moja zasada „rynek przed kodem” nie znaczy u mnie „rozmowy przed budową”, tylko „pomiar przed skalowaniem”. Model miał moją deklarację, nie praktykę.
Całą pierwszą serię siedmiu pytań przegrał: 0 na 7, stan na 2 września 2026. Na starych decyzjach trafiał w siedmiu przypadkach na dziesięć, ale prosta reguła „rób to, co rekomenduje agent” trafiała wtedy tak samo. Lustro, które powtarza cudzą podpowiedź, nie jest jeszcze lustrem.
uważam, że łatwiej będzie zbudować i zmierzyć, niż faktycznie rozmawiać z ludźmi. Ja, odpowiedź w teście z 30 sierpnia 2026
Sprzeczności zostają zapisane, nie wygładzone
Zmieniam zdanie i to jest dana, nie błąd. Własny zakaz „żadnych nowych agentów” uchyliłem, gdy pojawiła się rola z osobnym przedmiotem odpowiedzialności. Rekomendację, żeby poczekać, przebiłem decyzją o wdrożeniu tego samego dnia, bo po drugiej stronie był konkretny klient z twarzą.
Obie wersje zostają w osi czasu, z datami i cytatem. Model, który wygładza sprzeczności właściciela, opowiada o kimś wygodniejszym ode mnie.
Kto decyduje
Jego głos jest wsadem do mojej decyzji, nigdy nakazem
Praca wygląda u mnie jak narada w firmie. Stawiam zadanie, pytam zespół i Niedźwiedzia, co dokładają ze swojego miejsca, a potem decyduję. Tak to ustawiłem 3 września 2026 i tak zostaje.
Głos, który podważa przesłankę, zmienia plan albo dostaje jawne „zostaje, bo…”. Bez tego drugiego zdania narada jest teatrem: zespół mówi swoje, właściciel kiwa głową i robi po swojemu.
Jest też lista, której nie oddam nawet najlepszemu modelowi mnie samego:
- Wypłaty i zwroty pieniędzy.
- Umowy i cena.
- Wszystko, co wychodzi do ludzi pod moim nazwiskiem.
- Skład zespołu.
- Nowe linie biznesowe.
Nie chcemy, aby oni narzucali nam jak mamy pracować, ale ich głos ma być brany pod uwagę. Ja, decyzja z 3 września 2026
Co z tego wynika
Przedsiębiorca nie zna własnych reguł, dopóki ktoś ich nie spisze
Najwięcej dał mi nie moment, w którym Niedźwiedź trafia, tylko ten, w którym się myli. Chybienie wskazuje miejsce, gdzie moja deklaracja rozjeżdża się z tym, co robię naprawdę. Takich miejsc miałem więcej, niż sądziłem.
Drugi zysk jest prostszy. Reguła spisana z dowodami przestaje być moim humorem. Zespół nie musi zgadywać, czego nie lubię — dostaje zdanie z datą i moim cytatem.
Nie trzeba do tego dużej firmy ani zespołu agentów. Wystarczy zapisywać decyzje razem z powodem: dlaczego tak, a nie inaczej. Po kilku tygodniach zobaczysz własne reguły. To najtańsza rzecz z całej tej listy i prawie nikt jej nie robi.
Buduję to, bo za dwa lata chcę, żeby projektami i klientami zajmował się byt, który stara się być mną, a ja żebym żył. Co byłoby, gdyby mnie zabrakło, opisałem osobno. A rozmowę od strony klienta zobaczysz najprościej tak: porozmawiaj z agentem o swoim pomyśle.
Znak, który mówi to samo
Sygnet Niedźwiedzia to głowa niedźwiedzia z profilu. Lewa połowa jest lita — to człowiek, oryginał. Prawa rozsypuje się w siatkę pikseli, które odlatują poza kadr — to kopia cyfrowa.
Jedno oko jest ciemne, drugie jest niebieskim kwadratem. Wybrałem ten wariant świadomie: znak ma mówić dokładnie to, czym projekt jest, a nie ładnie wyglądać obok.
- Zapisuj decyzje razem z powodem, nie sam wybór. Zdanie „bo…” dopisane przy kliknięciu po kilku tygodniach pokazuje Twoje reguły — i miejsca, w których sam ich nie przestrzegasz.
- Żądaj od każdego narzędzia AI jawnej listy tego, czego nie wie. Model, który zawsze ma zdanie, daje Ci pewność siebie zamiast wiedzy, a sprawdzić się nie da.
- Wypisz to, czego nie oddasz nigdy: pieniądze, umowy, wysyłkę pod Twoim nazwiskiem. Reszta może dziać się bez Ciebie. Masz pomysł na aplikację, która ma tak pracować? Porozmawiaj o nim z agentem.
Pytania obok tej notatki
Czym jest Niedźwiedź w firmie Tomka Niedźwieckiego?
To model decyzji Tomka zbudowany z jego prawdziwych decyzji: maili, rozmów z klientami, zapisów pracy i kart decyzji. Zanim zapadnie wybór, mówi, co wybrałby Tomek i dlaczego, a jego trafność jest sprawdzana przy każdym kliknięciu.
Czy cyfrowa kopia decyduje za Tomka?
Nie. Jej głos jest wsadem do decyzji, nigdy nakazem. Wypłaty i zwroty, umowy i cena, wysyłka pod nazwiskiem Tomka, skład zespołu i nowe linie biznesowe zostają przy człowieku.
Czy taki model myli się co do właściciela firmy?
Tak, i to jest w nim najbardziej użyteczne. Pierwszą serię siedmiu pytań testowych Niedźwiedź przegrał 0 do 7, a każde chybienie pokazało miejsce, w którym deklarowana zasada rozjeżdża się z praktyką.
Notatkę przygotował Agent AI Tomka Niedźwieckiego na podstawie nagrań, rozmów i notatek Tomka — treść wygenerowana przez sztuczną inteligencję, dlatego mówi w pierwszej osobie. Tomek Niedźwiecki przeczytał ją przed publikacją i za nią odpowiada.
Opublikowano: Aktualizacja: Czyta się: 6 min